wtorek, 16 lutego 2016

Rozdział 4

Wszystkiego Najlepszego Julka <3 

No po prostu super. Od kilku dni się źle czuję ale dzisiaj to już w ogóle. Kiedy wstałam miałam zatkany nos i strasznie bolało mnie gardło. Mówi się trudno muszę iść do szkoły bo nie chce sobie narobić zaległości już na początku. 
Zwlekłam się z wygodnego i wielkiego łóżka i pokierowałam się w stronę garderoby, która mieściła się w moim pokoju.
- Gdzie ten pilot - zapytałam sama siebie 
Moja szafa była schowana za lustrem. Aby ją otworzyć miałam specjalny pilot, który zawsze ginął jak był potrzebny.
- Jest - powiedziałam i wcisnęłam odpowiedni przycisk i czekałam na podniesienie się lustra do góry. Weszłam do środka przestronnej garderoby i postanowiłam wybrać pierwszy lepszy strój. Dziś padło na koszulę w kratę czarne spodnie i conversy.Po wykonaniu porannej toalety zeszłam na dół aby zjeść śniadanie. Miałam jeszcze około pół godziny więc nie musiałam się spieszyć. Zjadłam szybko śniadanie i zaczęłam ubierać się do szkoły. W tym czasie moja mama zeszła na dół i zapytała 
- Już wychodzisz 
- Jak widać 
- O której wrócisz 
- Nie wiem może po lekcjach - odparłam z lekkim sarkazmem w głosie.  
- Dlaczego nie wiesz - zapytała moja rodzicielka 
- Bo może spotkam się z przyjaciółmi 
- Zaraz po szkole widzę cię w domu 
- Pa odparłam i wyszłam
Jak ona mi działa na nerwy. Nie zabroni mi się spotykać z przyjaciółmi. Nie ważne jak bardzo by się nie starała. Jak ja bym chciała aby mój tata wrócił już z Portland. Wolałabym, aby był tu ze mną i mogła z nim porozmawiać, spędzić razem czas. A nie mieć wszystko ale niby nic. Jeszcze Will. Nawet nie wiem co mam o nim myśleć. Niby go kocham. Przynajmniej tak mi się zdaje ale po tym co mi zrobić to chyba nie jestem w stanie mu wybaczyć. Zbyt bardzo mnie zranił jeszcze z tą suką. 
Tak się zamyśliłam, że nie zorientowałam się nawet, że jestem już pod szkołą.Szybko udałam się do szafki i rozebrałam . Jak na mnie dosyć szybko znalazłam odpowiednią salę i weszłam do środka. 
- Dzień dobry przepraszam za spóźnienie
- Dzień dobry ty pewnie jesteś tą nową uczennicą - zapytała nauczyciela od historii. Była ona kobietą około 40 lat z przebłyskującymi siwymi włosami. Wydawała się miła.
- Tak to ja
- Dobrze usiądź
Zajęłam wolne miejsce i powoli wsłuchiwałam się w temat lekcji 
- Kate dlaczego nie piszesz tego co jest na tablicy - zapytała pani Ivan
- Po co skoro jest to w książce
Cała klasa wybuchła śmiechem 
- Nie mamy tutaj tylu książek, abyś dostała własną. Musisz to przepisać do zeszytu
- A nie mogła by pani wysłać mi tego E-mailem - zapytałam z nadzieją w głosie, że nie będę musiała tyle tego przepisywać. 
- Niestety ale komputerów też tutaj nie mamy. A z jednego z pokoju nauczycielskiego nie mogłabym tego przesłać bo nie każdy z klasy ma dostęp do komputera z internetem 
- Jak to? - zapytałam zdziwiona
- Nie każdego na to stać Kate. Nie każdy ma tyle szczęścia co ty.
Łał nie dość, że wylądowałam na jakimś końcu świata to jeszcze nie mają tutaj komputerów. Nie mówiąc już o internecie i Wi-Fi w szkole. XXI wiek, a żyją tutaj jak w średniowieczu. 
Chociaż mi się bardzo nie chciało postanowiłam przepisać notatkę z tablicy, żeby przynajmniej o to się nie czepiała. Następną lekcją jaką miałam była Biologia. Ciekawe czy babka też będzie tak wymagająca jak moja poprzednia.Na szczęście tą lekcję miałam już z Rebeką, z która się zaprzyjaźniłam. 
- Hej - przywitałam się z Rebeką 
- Hej, hej co tam słychać - zapytała jak zwykle szczęśliwa Rebeka
- A jakoś leci. Właśnie dowiedziałam się, że w szkole nie ma ani podręczników ani komputerów 
- No niestety.Ale są za to najfajniejsi ludzie na świecie. 
- Podziwiam twój optymizm 
Chwilę później do sali weszła nasza nauczycielka od Biologii pani Smith 
- Dzień dobry wszystkim - powiedziała i zaczęła sprawdzać listę obecności. Kiedy doszła do mojego nazwiska powiedziała:
- Z jakiej szkoły się do nas przeniosłaś Kate?
- Z Crington Heis
- Dlaczego się tutaj przeniosłaś - zapytała zdziwiona nauczycielka
Szczerze nie dziwiłam jej się . Z najlepszej szkoły w kraju przenieść się tutaj. 
- Moi rodzice się tu przeprowadzili i niestety musiałam przenieść się tu razem z nimi. 
- Żałujesz 
- Troszkę tak, bo mogłam postawić na swoim. Skończyć dobrze szkołę i iść na wymarzone studia, a tak jakoś nie bardzo to widzę po poziomie nauczania. 
- Droga do marzeń zawsze jest otwarta. Pamiętaj o tym. A jeśli chciałabyś nauczyć się czegoś ponad program wystarczy poprosić 
- Będę pamiętać 
Naprawdę miło z jej strony, że mnie pociesza. Pewnie sama znalazła się kiedyś w takiej sytuacji i wie jak to jest. 
- Łoł usłyszeć od niej coś takiego to nie lada wyzwanie. Chyba cie polubiła.
- Nigdy nie jest miła - zapytałam Rebeki
- Nie. My nie przepadamy za nią, a ona za nami. 
- Dlaczego?
- Bo jest jędzą 
- Chyba troszkę przesadzasz. Jak dla mnie jest całkiem spoko.
- Jak się uczysz to tak, w przeciwnym razie nie masz co liczyć na poprawę oceny. 
- Przesadzasz
- Jeszcze wspomnisz moje słowa - odparła Rebeka
- Szkoda, że wtedy nie wiedziałam, że naprawdę znienawidzę panią Smith po tym co mi zrobiła.


******************************************************
Przepraszam, ze tak długo nic nie dodawałam ale mam mega dużo nauki.
Jak tam wrażenia po rozdziale. Podzielcie się nimi w komentarzach.  

wtorek, 26 stycznia 2016

Rozdział 3

Specjalna dedykacja dla ukochanej Paulinki, która ma dzisiaj urodziny. Wszystkiego Najlepszego Kochanie. 

Napisałam do Willa sms 
Mogę do ciebie wpaść 
Niestety nie dostałam odpowiedzi. Pewnie nie usłyszał dzwonka przychodzącej wiadomości. Wiedziałam, że mogę na niego liczyć więc postanowiłam spakować kilka najważniejszych rzeczy i iść do niego. Jakoś nie bardzo chciało mi się siedzieć w domu. Tym bardziej wtedy kiedy pokłóciłam się ze swoją matką. 
Wiedziałam, że moja rodzicielka jest na dole i ogląda telewizje. Dlatego nie mogłam wyjść jak normalny człowiek drzwiami. Zawsze pozostawał jeszcze balkon. Dobrze, że nie był on wysoko. Zeskoczyłam z niego szybko i udałam się na przystanek autobusowy skąd chciałam jechać do Willa. 
Kiedy byłam już pod domem mojego chłopka zauważyłam znajomy samochód. Należał on do Ashley naszej szkolnej dziwki. 
- No pięknie - powiedziałam sama do siebie 
Podeszłam do drzwi i zapukałam. Niestety nikt mi nie otworzył więc postanowiłam, że wejdę do środka. Na moje szczęście drzwi były otwarte. Niestety ale takiego widoku jaki zobaczyłam się nie spodziewałam. Na kanapie leżał Will, który namiętnie całował Ashley w usta. 
- Yghm - odchrząknełam
Błyskawicznie od siebie oboje odskoczyli
- Widzę, że się nie nudzisz - powiedziałam ze łzami w oczach
- Kotek to nie tak jak myślisz
- No właśnie widziałam
- Ej no nie obrażaj się. Do niczego nie doszło
- Nie doszło bo wam przeszkodziłam. Nawet się nie tłumacz. To koniec 
- Czy ty ze mną zrywasz? - zapytał zdziwiony chłopak 
- Tak zrywam - odpowiedziałam i wyszłam z jego domu
Jak on mógł mi to zrobić.Po prostu nie wierzę. Najpierw mówi, że mnie kocha, a chwilę później całuje się z inną.Zarąbiście.


***

Nie wiedziałam co mam zrobić. Cały czas po zerwaniu chodziłam po mieście. Nie chciałam wracać do domu. Było by jeszcze gorzej. Szłam sobie po parku i myślałam. O tym co teraz będzie. Jak on mógł mi to zrobić.Najpierw mówi, że mnie kocha, a pięć minut później całuje się z inną. Od pewnego czasu widziałam, że nam się nie do końca układa, ale miałam jeszcze nadzieję, że to przejdziemy i wszytko się uda a teraz co. Z rozmyśleń wyrwał mnie pewien głos:
- Nie wiesz, że wieczorami nie chodzi się samej po ulicy
- Może i nie wiem
- Co taka ślicznotka jak ty robi tutaj sama
- Myśli. Nie widać - odparłam trochę wkurzona. I spojrzałam w stronę chłopaka. Był wysokim blondynem z kapturem na głowie.
- Jestem David, a ty? - zapytał uśmiechając się 
- Kate
- Piękne imię dla pięknej dziewczyny
- Dziękuje, ale nie jestem dzisiaj w humorze
- A co się stało jak mogę zapytać?
- Przed chwilą zerwałam z chłopakiem
- I to jest powód do zmartwień
- Tak bo go kochałam 
- Nie smuć się. Musiał być naprawdę wielkim dupkiem skoro pozwolił ci odejść - powiedział z uśmiechem David
- Bo był - odparłam zgodnie z prawdą. Chłopak miał trochę racji. Jego strata. A ja mam zamiar mu to udowodnić 
- Masz może ochotę na kawę? 
- O tej porze - odparłam zdziwiona 
- To może na kakao. Nie chwaląc się robię bardzo dobre
- No niech ci będzie 
Szłam i całą drogę wygłupiałam się z Davidem. Miałam naprawdę wielkie szczęście, że go spotkałam. 
- Mieszkasz tu - zapytałam gdy doszliśmy pod jego dom
- Tak, a dlaczego? - odparł lekko zdziwiony
- Mieszkam naprzeciwko ciebie ale nigdy cię tu nie wiedziałam
- No widzisz. Przeprowadziłem się tutaj jakiś miesiąc temu 
- To wiele wyjaśnia
- Zapraszam do środka powiedział chłopak otwierając mi drzwi swojego domu. Prezentował się od całkiem dobrze. Był urządzony w nowoczesnym stylu podobnie do mojego. 
- Rozgość się i czuj się jak u siebie w domu A ja pójdę wstawić mleko na kakao.
- Zgoda - odpowiedziałam i zaczęłam się rozglądać po domu
Salon urządzony był w dobranych do siebie kolorach. Najbardziej jednak dominowała tutaj ciepła olcha oraz biel. Co w połączeniu ze sobą dawało znakomity efekt. 
- Grasz - zapytałam Davida wskazując na fortepian
- Czasami. Moja mama jest nauczycielką muzyki i uczyła mnie grać.
- Pracuje w szkole? - zapytałam
- Tak, ale również daje prywatne lekcje śpiewu jak i gry na fortepianie 
- Westchnęłam. Zawsze chciałam mieć nauczycielkę śpiewu. 
- Śpiewasz?
- Czasami jak nie ma nikogo w domu
- Dlaczego akurat wtedy - zapytał zdziwiony chłopak
- Nie lubię jak inni słuchają 
- To wszystko wyjaśnia 
- Chcesz mocne czy słabe kakao zapytał idąc do kuchni i zmieniając temat za co byłam mu bardzo wdzięczna
- Szczerze to nawet nie lubię kakaa i jak możesz to daj mi poproszę mleko
- Zwykłe mleko - zapytał trochę zdziwiony 
- Tak. Uwielbiam mleko - odpowiedziałam szeroko się uśmiechając 
- W takim razie proszę  - powiedział chłopak i wręczył mi kubek z ciepłym napojem 
- Dziękuje bardzo
- Może obejrzelibyśmy jakiś film - zaproponował David
- Czemu nie 
- Może Gwiezdne Wojny
- Nie oglądałam ale może być ciekawie
- Zobaczysz polubisz to 

***

Gdy skończyliśmy oglądać film, który okazał się naprawdę świetny powiedziałam:
-  Muszę się już zbierać, bo jest naprawdę późno 
- Daleko nie masz
- No nie - powiedziałam uśmiechając się  
- Może wpadniesz jutro obejrzymy kolejną część 
- Bardzo chętnie 
- Zaczekaj odprowadzę cię 
- Dziękuje bardzo 
- To do zobaczenia jutro
- No już raczej dzisiaj 
- Racja 
- Papa - odparł chłopak przytulając mnie
- Papa - odpowiedziała odwzajemniając gest

***

Gdy wróciłam do domu zobaczyłam że mam jedną nie odczytaną wiadomość co śmieszniejsze od Willa
Jeszcze raz przepraszam Cię misiu.Kocham Cię Will <3
Aż mi się śmiać chciało gdy to przeczytałam. Jeśli myśli, że do niego wrócę to jest w błędzie. Ale ja nie mam zamiaru go z niego wyprowadzać. Na razie jeszcze nie. 

******************************************************I jak tam wrażenia po dzisiejszym rozdziale.Dzielcie się nimi w komentarzach. Jeszcze raz wszystkiego Najlepszego Paulino i to mleko, które ci Obiecałam jest specjalnie dla ciebie

środa, 20 stycznia 2016

Rozdział 2

- Dziewczyno, czy ty wiesz co tak właściwie zrobiłaś? - zapytała Rebeka po tym jak mnie znalazła
- Nie bardzo
- Zadarłaś z chłopakiem, który zawsze dostaje to czego chce 
- Trudno nie tym razem - odparłam
- On zrobi wszystko by utrudnić ci życie, a po tym co zrobiłaś na stołówce to nie licz na taryfę ulgową. 
- Mówi się trudno dam radę. A teraz zmieńmy temat bo działa mi on na nerwy
- No dobrze ale to było naprawdę mega.
- Wiem. 
Wyznałam z uśmiechem na twarzy 
   
***

Po skończonych zajęciach wychodziłam z Rebeką ze szkoły 
- Patrz powiedziała moja przyjaciółka
- Na co - odparłam zdziwiona 
- No na tego przystojniaka przy tym czerwonym sportowym aucie  Wtedy zobaczyłam kto tam stoi. No nie powiem całkiem przystojny ten mój chłopak. Will był wysokim i wysportowanym szatynem. Nie jedna laska mdlała na jego widok. Na szczęście to ja byłam tą szczęściarą, która wpadła mu w oko. 
- O patrz idzie tu w naszą stronę. W dodatku z kwiatami - wykrzyknęła Rebeka do mojego ucha.   
- Hej kotku - powiedział Will i dał mi całusa w policzek 
- Hej
- Proszę do dla ciebie Mam nadzieję że ci się spodobają - powiedział chłopak i wręczył mi śliczny bukiet czerwonych róż. Wiedział, że to moje ulubione kwiaty. 
- Dziękuje. Są naprawdę śliczne.
- Ale nie tak jak ty
To było naprawdę miłe z jego strony. Ciekawe czego chciał pomyślałam. 
- Mam nadzieję że nie masz teraz żadnych planów bo chciałbym zabrać cię na obiad. 
Ha ,wiedziałam 
- Zgoda i tak nie mam nic zaplanowanego na popołudnie. Ale poczekaj chwilę chciałabym pożegnać się z Rebeką.
- Oczywiście czekam na ciebie w samochodzie. 
Kiedy Will odszedł Rebeka stała z otwartą buzią i nie wiedziała co powiedzieć 
- No co - zapytałam 
- Skąd go znasz - usłyszałam nagle głos za pleców. Niestety ale nie była to Rebeka a Louis.
- Co cię to obchodzi - odpowiedziałam lekko wkurzona.
- Nie życzę sobie, żeby on tu przychodził To moja szkoła i moje zasady
- To nie koncert życzeń. i Nie bardzo obchodzi mnie czego chcesz. 
- Masz jakiś problem Tomlinson - do rozmowy dołączył Will
- Tak z tobą Blace - odparł wkurzony Louis
- Przestańcie - powiedziałam. Choć miśku idziemy. Nie będziemy marnować czasu na tego kogoś.
- Tak masz rację kotku - odpowiedział Will i zaprowadził mnie w stronę samochodu. Jak prawdziwy dżentelmen otworzył mi drzwi od strony pasażera,a sam obiegł samochód by siąść na miejscu kierowcy. 
- Widzę, że ten dupek zepsuł ci humor  
- Tak ale mam nadzieję, że tobie uda się go naprawić 
-A jakby inaczej już nawet wiem jak - odparł Will zabawnie poruszając brwiami 
- Hahahaha.  Możesz pomarzyć
- Jeszcze zmienisz zdanie zobaczysz - odparł pewny siebie chlopak
-  Nie sądzę, przy najmniej na razie 

***

Siedziałam razem z moim ukochanym w restauracji i czekaliśmy na zamówione przez nas jedzenie
- Hej kochanie rozchmurz się - powiedział Will
- No nie wiem, nie wiem - droczyłam się 
- Wiem nawet jak mogę poprawić ci humor. 
Chłopak zaczął robić śmieszne miny rozbawiając mnie przy tym.
- Mam nadzieją, że choć trochę pomogłem 
- Nawet nie wiesz jak bardzo - powiedziałam jednocześnie wycierając łze z policzka.
- Czemu płaczesz - zapytał zmartwiony chłopak
- To ze śmiechu i szczęścia, że mam kogoś tak kochanego jak ty - odparłam i dałam mu całusa w policzek. 
- Oh dziękuje, ale to ty jesteś największym szczęściem jakie mnie w życiu spotkało
- No widzisz 
Chwilę później kelnerka przyniosła zamówione przez nas jedzenie.
- Smakuje - zapytał Will zajadając się kurczakiem
- Oczywiście. Będzie mi smakowało wszytko jeśli będę to jeść z tobą.
- Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę
- Powtarzasz się - powiedziałam 
- Wiem, ale taka jest prawda. 
Po skończonym posiłku udaliśmy się z Willem na spacer po parku. Jest to jeden z piękniejszych w okolicy. Stare drzewa przechylające się ku ścieżce na której było widać już oznaki nadchodzącej jesieni.
- Popatrz jak pięknie świeci księżyc - powiedziałam
- Ale i tak przy tobie niknie 
- Oooo to naprawdę słodkie 
- Ale nie takie jak ty - powiedział chłopak i czule mnie pocałował.
- Chodźmy już bo jest ciemno
- Zgoda

***

Wracałam razem z moim ukochanym do domu, kiedy w radiu zaczęła lecieć moja ulubiona piosenka. Zaczęłam śpiewać sobie ją pod nosem . Jak ja kocham to robić. Kiedy piosenka się skończyła Will powiedział:
- Masz naprawdę piękny głos 
- Dziękuje bardzo - odpowiedziałam delikatnie się rumieniąc. 
Nigdy nie śpiewam przy kimś. Nawet przy moich rodzicach. Zawsze robię to tylko wtedy gdy nikogo nie ma w domu. 
- W dodatku ślicznie się rumienisz

***

Po kilku minutach dojechaliśmy pod mój dom. Chociaż domem to bym tego nie nazwała - raczej wille. Czasem zastanawiałam się po co trzyosobowej rodzinie taki wielki dom. Miał on ponad 1500 metrów kwadratowych, basen oraz prześliczny ogród. Był bardzo nowoczesny i wyposażony we wszystkie cuda techniki.
- Jesteśmy - powiedział bardziej do siebie niż do mnie Will.
- Jak widać 
- Mam pytanie 
- Słucham - odparłam zdziwiona
- Chciałabyś iść ze mną na bal szkolny, który jest za tydzień? - zapytał z nadzieją chłopak
- Oczywiście. Dziękuje, że o mnie pomyślałeś.
- No a kto inny mógłby mi towarzyszyć 
- No nie wiem. Muszę już iść bo mama wygląda przez okno.
- Oczywiście Dobranoc kochanie powiedział Will dając mi całusa w policzek 
- Dobranoc
Gdy tylko przekroczyłam próg domu zostałam zasypana pytaniami
- Gdzie byłaś i kto to był - zapytała moja matka
- Byłam z Willem na obiedzie i trochę się przedłużyło 
- Nie obchodzi mnie to nie mogłaś zadzwonić? 
- Przecież napisałam Ci smsa
- To nie znaczy, że masz wracać tak późno do domu 
- Przecież jestem już prawie pełnoletnia - odparłam nieco już wkurzona 
- Właśnie prawie i póki co mieszkasz razem z nami i będziesz wracać o której ci powiemy razem z tatą. Czy ci się to podoba czy nie 
- Na szczęście niedługo już niedługo - odpowiedziałam i pobiegłam ze łzami w oczach do swojego pokoju .
Nie dość,że w szkole uwziął się na mnie Tomlinson i raczej szybko nie odpuści to jeszcze mama ma do mnie o wszystko pretensje. Na szczęście mam Willa któremu mogę o wszystkim powiedzieć. Jakby nie on to nie wiem co bym zrobiła 

******************************************************
Jak tam wrażenia po rozdziale? Podoba się?
   

czwartek, 14 stycznia 2016

Rozdział 1

Eght. Znowu zaspałam. Dzisiaj zaczynam pierwszy dzień w nowej szkole. Przenieśli mnie tutaj z prywatnej szkoły Crington Height za pobicie córki dyrektora. No ale coż sama się o to prosiła.Teraz zaczynam Campright School, niestety nie jest już tak dobrą i prestiżową szkołą jak moja poprzednia. 

Szybko wstałam, ubrałam się na szczęście w przygotowane wcześniej rzeczy i wybiegłam z domu na autobus. Kiedy dojechałam na miejsce byłam już spóźniona. No ale trudno szybko udałam się do sali i weszłam do środka. Cała uwaga uczniów skupiła się na mnie.
Hej - powiedziałam
Wszyscy odwrócili się nic nie odpowiadając. Dziwne. Coś wydaje mi się, że nie zaprzyjaźnię się zbytnio z niektórymi. Zajęłam wolne miejsce i czekałam przyjście nauczycielki, a zarazem mojej nowej wychowawczyni.  
- Dzień dobry - powiedziała pani Blue
Chciałabym wam przedstawić nową uczennicę Katy Cameron, która od dziś będzie chodziła do naszej klasy 
W tym momencie do sali wszedł jakiś chłopak  
- Oooooo Tomlinson, cieszę się, że raczyłeś przyjść na dzisiejsze lekcje. Zajmij proszę wolne miejsce. 
Po tych słowach chłopak podszedł do mnie i powiedział 
- To moje miejsce 
- Mówi się trudno. Było wolne - odpowiedziałam  
- Nie obchodzi mnie to. Przesiądziesz się sama czy mam ci pomóc - zapytał  
- Tomlinson zajmij proszę wolne miejsce i daj spokój Katy - powiedział pani Blue  
- Tym razem ci się udało. Ale uważaj sobie lepiej - powiedział wkurzony chłopak i odszedł w wyznaczone miejsce.
To  było dziwne pomyślałam.  
- Nie martw się on zawsze zastrasza nowych uczniów - powiedziała dziewczyna siedząca za mną.  
- Nie martwię się , nie mam czym - odparłam zgodnie z prawdą  
- Jestem Rebeka  
- Miło mi 
Rebeka była średniego wzrostu piękną dziewczyną o czarnych długich włosach i nieskazitelnej urodzie. Marzenie nie jednego chłopaka.  
- Zjesz ze mną lunch? - zapytała 
- Chętnie dziękuje za zaproszenie  
- Nie ma za co - uśmiechnęła się Rebeka 
Reszta lekcji minęła spokojnie. Kiedy zadzwonił dzwonek wyszłyśmy z sali i pokierowałyśmy w stronę stołówki gdzie panował spory ruch i było strasznie głośno. 
Jedzenie, które się tam znajdowało nie wyglądało zbytnio apetycznie, dlatego wzięłam sałatkę i colę. 
Gdy szłam do stolika razem z Rebeką niby przez przypadek wpadł we mnie Louis wysypując całą zawartość swojej tacy na mnie. Na stołówce zapanowała idealna cisza 
- Nie umiesz chodzić - zapytałam  
- To ty na mnie wpadłaś - powiedział śmiejąc się 
- Ta jasne nie moja wina, że nie zwracasz uwagi dokąd idziesz - odpowiedziałam  
- Masz z tym jakiś problem? 
- Nie... - zastanowiłam się przez chwilę i wróciłam się do Rebeki, która stała z mną. Wzięłam jej napój z tacki 
- Chociaż tak mam z tym problem. Gdy to mówiłam wylałam na niego zawartość kubka.  
Teraz jesteśmy kwita - powiedziałam dumna z siebie  
Odwróciłam się na pięcie i zostawiłam zszokowanego Tomlinsona jak i całą stołówkę. 
Nie ma to jak dobry początek nowej szkoły pomyślałam i wyszłam ze stołówki.  
*********************************************************************************
Jak się wam podoba rozdział? Zapraszam do komentowania i obserwowania
Sylwka :)

środa, 13 stycznia 2016

Prolog

On - Bad Boy. Kapitan szkolnej drużyny futbolowej. Uwodziciel, który uważa, że nie oprze mu się żadna dziewczyna. 

Ona - Zwykła dziewczyna, która ma wybuchowy charakter. Jest nową uczennicą w szkole i nienawidzi Louisa. 

Co przyniesie im los? Czy sprawi, że będę razem? Tego wszystkiego  dowiecie się czytając mojego  bloga.



Mam nadzieję, że zachęciłam was do czytania. Każdy wasz komentarz to motywacja do dalszego pisania. Sylwka:)  
        





                               
                              Kate Cameron - nowa uczennica w szkole jej pasją jest muzyka






              Louis Tomlinson - kapitan szkolnej drużyny futbolowej Uwielbia piłkę nożną oraz muzykę
               




            
              Harry Styles - najlepszy przyjaciel Louisa. Gra razem z nim w drużynie
    


                           
            Zayn Malik - przyjaciel Louisa. uwielbia śpiewać i rysować

        




           
         Niall Horan - przyjaciel Louisa Uwielbia jeść. Gra w szkolnej drużynie piłkarskiej








                                      Liam Payne - przyjaciel Louisa. Grają razem w drużynie



               Rebeka Stone - przyjaciółka Kate. Uwielbia śpiewać







                                     Will Blace - chłopak Kate. Największy wróg Louisa

                                                        




   Karl Straus - chłopak Rebeki














Ashley Chun - dziewczyna Louisa. Nienawidzi Kate 













Diana Cameron - mama Kate










David Cameron - tata Kate
Bohaterowie tej opowieści jakby pojawili się inni będę dodawać na bierząco