czwartek, 14 stycznia 2016

Rozdział 1

Eght. Znowu zaspałam. Dzisiaj zaczynam pierwszy dzień w nowej szkole. Przenieśli mnie tutaj z prywatnej szkoły Crington Height za pobicie córki dyrektora. No ale coż sama się o to prosiła.Teraz zaczynam Campright School, niestety nie jest już tak dobrą i prestiżową szkołą jak moja poprzednia. 

Szybko wstałam, ubrałam się na szczęście w przygotowane wcześniej rzeczy i wybiegłam z domu na autobus. Kiedy dojechałam na miejsce byłam już spóźniona. No ale trudno szybko udałam się do sali i weszłam do środka. Cała uwaga uczniów skupiła się na mnie.
Hej - powiedziałam
Wszyscy odwrócili się nic nie odpowiadając. Dziwne. Coś wydaje mi się, że nie zaprzyjaźnię się zbytnio z niektórymi. Zajęłam wolne miejsce i czekałam przyjście nauczycielki, a zarazem mojej nowej wychowawczyni.  
- Dzień dobry - powiedziała pani Blue
Chciałabym wam przedstawić nową uczennicę Katy Cameron, która od dziś będzie chodziła do naszej klasy 
W tym momencie do sali wszedł jakiś chłopak  
- Oooooo Tomlinson, cieszę się, że raczyłeś przyjść na dzisiejsze lekcje. Zajmij proszę wolne miejsce. 
Po tych słowach chłopak podszedł do mnie i powiedział 
- To moje miejsce 
- Mówi się trudno. Było wolne - odpowiedziałam  
- Nie obchodzi mnie to. Przesiądziesz się sama czy mam ci pomóc - zapytał  
- Tomlinson zajmij proszę wolne miejsce i daj spokój Katy - powiedział pani Blue  
- Tym razem ci się udało. Ale uważaj sobie lepiej - powiedział wkurzony chłopak i odszedł w wyznaczone miejsce.
To  było dziwne pomyślałam.  
- Nie martw się on zawsze zastrasza nowych uczniów - powiedziała dziewczyna siedząca za mną.  
- Nie martwię się , nie mam czym - odparłam zgodnie z prawdą  
- Jestem Rebeka  
- Miło mi 
Rebeka była średniego wzrostu piękną dziewczyną o czarnych długich włosach i nieskazitelnej urodzie. Marzenie nie jednego chłopaka.  
- Zjesz ze mną lunch? - zapytała 
- Chętnie dziękuje za zaproszenie  
- Nie ma za co - uśmiechnęła się Rebeka 
Reszta lekcji minęła spokojnie. Kiedy zadzwonił dzwonek wyszłyśmy z sali i pokierowałyśmy w stronę stołówki gdzie panował spory ruch i było strasznie głośno. 
Jedzenie, które się tam znajdowało nie wyglądało zbytnio apetycznie, dlatego wzięłam sałatkę i colę. 
Gdy szłam do stolika razem z Rebeką niby przez przypadek wpadł we mnie Louis wysypując całą zawartość swojej tacy na mnie. Na stołówce zapanowała idealna cisza 
- Nie umiesz chodzić - zapytałam  
- To ty na mnie wpadłaś - powiedział śmiejąc się 
- Ta jasne nie moja wina, że nie zwracasz uwagi dokąd idziesz - odpowiedziałam  
- Masz z tym jakiś problem? 
- Nie... - zastanowiłam się przez chwilę i wróciłam się do Rebeki, która stała z mną. Wzięłam jej napój z tacki 
- Chociaż tak mam z tym problem. Gdy to mówiłam wylałam na niego zawartość kubka.  
Teraz jesteśmy kwita - powiedziałam dumna z siebie  
Odwróciłam się na pięcie i zostawiłam zszokowanego Tomlinsona jak i całą stołówkę. 
Nie ma to jak dobry początek nowej szkoły pomyślałam i wyszłam ze stołówki.  
*********************************************************************************
Jak się wam podoba rozdział? Zapraszam do komentowania i obserwowania
Sylwka :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz